Wrocław w 3 dni – dzień pierwszy
PODRÓŻE,  Polska

Wrocław w 3 dni – dzień pierwszy


Po całym roku spędzonym na pracy postanowiliśmy w końcu pójść na urlop. Zastanawialiśmy się co będzie dla nas lepsze – leniwe wygrzewanie się na plaży lub przy basenie czy też czynne spędzenie czasu na zwiedzaniu ciekawych miejsc. Wybraliśmy opcję drugą gdzie zaplanowaliśmy wypoczynek – jeżeli tak można to nazwać – w trzech miejscach z dwoma dodatkowymi przystankami między nimi.

Dodatkowo pomyśleliśmy, że warto by było napisać kilka słów na temat naszych ewentualnych wycieczek aby przybliżyć każdemu, kto chce spędzić czynnie czas, co można zobaczyć w danym miejscu i ewentualnie z jakimi kosztami trzeba się liczyć.

Na pierwszy ogień w kilku wpisach zobrazujemy naszą wycieczkę, która obejmowała Wrocław, Pragę, Drezno oraz dwa szlaki czyli Skalne Miasto w Czechach i Kolorowe Jeziorka w Polsce – całość trwała 9 dni i objęła trasę ok. 1300 km.

Wrocław

Pierwszym z przystanków był Wrocław, do którego wyruszyliśmy o 5 rano w niedzielny zamglony poranek. Po 30-tu kilometrach na bramkach do Katowic i dziwnym odgłosie pomyśleliśmy, że nasza wycieczka dobiegła końca. Na szczęście – lub nieszczęście – okazało się, że rozkojarzony francuz przytulił się zbyt blisko do naszej białej strzały i zrobił jej dodatkowy szlaczek na tylnej klapie (na szczęście bo to tylko małe wgniecenie). Niestety zanim na poboczu dobrze oglądnęliśmy co się stało to ów sympatyczny francuz dał w długą i tyle go widzieli – cóż… życie. Tak czy inaczej po pierwotnym zjeżeniu się odpuściliśmy nerwa i ruszyliśmy w dalszą trasę.

Droga minęła dość szybko i z małym bonusem gdyż GDDKiA postanowiło nie pobierać opłat na bramkach do Wrocławia. W przeciągu 3-ch godzin dotarliśmy na miejsce naszego przeznaczenia 🙂 Wzięliśmy z bagażnika plecaki i ruszyliśmy na poznawanie miejsca, które odwiedziliśmy pierwszy raz parę lat temu na kilka godzin podpisując umowę na wydanie naszej książki kulinarnej – ale to już inna historia 😉

Co najpierw

Wędrówkę po Wrocławiu zaczęliśmy od zobaczenia Panoramy Racławickiej (dla zainteresowanych wejście 50 zł, ale w tym są jeszcze wejściówki do obiektów takich jak Muzeum Narodowe, Muzeum Etnograficzne i Pawilon Czterech Kopuł – Muzeum Sztuki Współczesnej). Po „spektaklu” i oglądnięciu multimedialnego pokazu dalsze kroki poczyniliśmy w kierunku Muzeum Narodowego, w którym spędziliśmy sporo czasu oglądając eksponaty i wystawy z różnych okresów. Po wycieczce przez wiele epok spacerkiem w 30-to stopniowym upale udaliśmy się na drugą stronę Odry do dzielnicy Ostrów Tumski.

Najpierw Brama Kluskowa, która ma swoją legendę, a według której był sobie chłop mający żonkę słynącą z przygotowywania klusek śląskich. Ona zmarła, on popadł w rozpacz bo żadna kobieta nie była w stanie jej dorównać jednak…. I tu musicie już sami doczytać co było dalej 😉

Kolejnym krokiem była Katedra św. Jana Chrzciciela. Niestety remont wnętrz i fantastyczne rusztowanie z zewnątrz skutecznie zepsuły odbiór tego miejsca – cóż… nie można mieć wszystkiego. Planowaliśmy wejść jeszcze na wieżę katedry niemniej zmęczenie dość sporym upałem i kilkugodzinny spacer spowodował, że ów atrakcję pozostawiliśmy na następny raz. Wejście do Katedry jest bezpłatne natomiast wspinaczka na wieżę to koszt 20 zł.

Kawałek dalej na naszej mapie była Kolegiata Świętego Krzyża i św. Bartłomieja gdzie odbywają się koncerty organowe organizowane przez Wratislavia Cantas – przygotowania do koncertu sprawiły, że pozostało nam pomacać klamkę i nacieszyć oczy z zewnątrz. Mijamy pomnik św. Jana Nepomucena i podążamy w kierunku mostu Tumskiego do Kościoła pw. NMP na Wyspie Piasek. Chwila odpoczynku na ławce z krasnalami, później kilka kroków przez Most Piaskowy i znów jesteśmy po drugiej stronie rzeki gdzie kończy się pierwsza część naszej wycieczki z widokami na Ostrów Tumski z bulwaru Xawerego Dunikowskiego.

Po odpoczynku w klimatyzowanym – na szczęście – pokoju popłudniowo-wieczorną część tego dnia spędziliśmy w okolicy Rynku i ciut od niego. Pierwszym z punktów jaki pojawił się na naszej trasie była Katedra św. Marii Magdaleny wraz z Mostkiem Pokutnic. Po pokonaniu 247 schodów i dwóch zadyszek mogliśmy zobaczyć piękny widok na Wrocław w blasku zachodzącego słońca, którego promienie przedzierały się przez dwie figurki nawiązujące do legendy o Tekli i Martynce (TUTAJ możecie o nich przeczytać). Koszt wejścia na na taras widokowy to 15 zł.


Ubezpiecz się na czas podróży on-line ze zniżką 10%: bit.ly/AUTRAVELFB

Gdy zaczęło się robić ciemno stwierdziliśmy, że to najlepsza okazja aby udać się do następnego punktu jakim była Galeria Neonów. Robią wrażenie z mnóstwem kolorów choć szkoda, że te wypalone nie zostały napełnione gazem lub wymienione na nowe. Tak czy inaczej oczy zostały nacieszone paletą barw co poskutkowało udaniem się do ostatniego miejsca tego dnia, a mianowicie Sweet Factory czyli raju dla prawdziwych żelkożerców 🙂

To pierwszy z trzech dni naszej wędrówki po Wrocławiu. W następnych wpisach przedstawimy drugą i trzecią część miejsc jakie udało nam się zobaczyć/odwiedzić 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *