Dolina Kościeliska – Hala Ornak
Do Zakopanego przyjechaliśmy dzień przed planowanym wyjściem na szlak aby na spokojnie przywitać góry i zobaczyć czy coś się nie zmieniło od naszego ostatniego pobytu w tym miejscu. Niestety przywitał nas deszcz i brak tego co zawsze cieszy oczy czyli widoku gór niemniej optymistycznie patrzyliśmy na prognozy, które za kilka godzin miały się zmienić. I nie zawiedliśmy się.
Rano po przebudzeniu przywitało nas piękne słońce, zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy w drogę. Tym razem zamiast własnego środka lokomocji to postanowiliśmy skorzystać z busa (koszt 8 zł od osoby w jedną stronę). Dzięki temu nie musieliśmy się zastanawiać czy będzie gdzie zaparkować czy może jednak nie pozostanie nic innego jak zostawić samochód w niedozwolonym miejscu. Tak czy inaczej na miejscu okazało się, że były jeszcze wolne parkingi po 30 zł. za dzień wyrosłe jak grzyby po deszczu więc na przyszłość weźmiemy to pod uwagę. Tak czy inaczej udało nam się od razu złapać bus i jak tylko wsiedliśmy to kierowca zaraz ruszył w drogę gdzie szybko dojechaliśmy do Kir skąd rusza szlak Doliną Kościeliską do schroniska na Halę Ornak.
Ku naszemu zaskoczeniu okazało się że było sporo ludzi przy wejściu na szlak (i po drodze również) niemniej pewnie każdy chciał wykorzystać tak piękną pogodę i zrobił dokładnie co my 🙂 Pomimo dużej ilości osób kolejka do kasy biletowej błyskawicznie szła do przodu więc nie marnowaliśmy czasu i zaraz ruszyliśmy przed siebie. Koszt wejścia 11 zł od osoby.
Dolina Kościeliska jest licznie odwiedzana przez turystów, gdyż można tu podziwiać nietypowe formacje skalne, górskie jezioro, kilka jaskiń, liczne skaliste turnie oraz potok płynący przez dolinę, w której czeka nas wiele atrakcji co powoduje, że chętnie można do niej powracać.


Początek szlaku to dłuższa prosta droga oraz rozległa i piękna polana, z której od razu można podziwiać pierwsze widoki na góry. Nie da się ukryć, ze tego dnia mocno przygrzało dlatego też ten odcinek już na samym początku pozwolił nieco opalić nasze blade twarze.







Po około dwudziestu minutach drogi pojawiło się pierwsze zejście z wyznaczonej trasy czyli szlak do Jaskini Mroźnej. Z racji tego. że mieliśmy ograniczony czas to tym razem ją sobie odpuściliśmy ale polecamy bo warto ją przejść z tym że nie zapomnijcie o czymś ciepłym gdyż w samej jaskini panuje temperatura kilku stopni. Czas dojścia do jaskini to około 30 minut jak i samo jej przejście.









Kolejny uskok z naszego szlaku to krótka wspinaczka do Jaskini Mylnej. Wspinaczka częściowo łańcuchami zajmuje ok. 15 minut po śliskich – tego dnia – skałach. Jest to droga jednokierunkowa niemniej byliśmy zmuszeni zejść pod prąd – jak wiele osób tego dnia – gdyż przejście w jaskini było dość mocno zalane i trzeba by było przeciskać się w wodzie a jakoś nam się to nie uśmiechało. Na szczęście pozostali turyści (my także) byli wyrozumiali i nie robili problemu niesfornym grotołazom.











Choć wspinaczka do Jaskini nie jest najłatwiejsza – zwłaszcza jeżeli jest mokro – to już sam szlak do schroniska jest bardzo przyjemny i całkiem łatwy dlatego też nawet rodzice z małymi dziećmi spokojnie dadzą radę i będą mogli spędzić miło czas ze swoimi pociechami na łonie natury a nie przed ekranami smartfonów czy komputera.







Po około trzech godzinach dotarliśmy do schroniska gdzie w końcu można było skorzystać z należnego odpoczynku, zjeść kanapkę i napić się herbaty w otoczeniu innych spragnionych widoku gór i pieszych wędrówek. Dodatkowo nadmienimy, że choć my jesteśmy na bezglutenowej diecie to smakosze schroniskowych potraw na pewno będą mogli znaleźć coś dla siebie bo wszystko wokół pachniało i wyglądało naprawdę apetycznie – zwłaszcza szarlotka z bitą śmietaną i pierogi z borówkami 🙂


Po krótkim odpoczynku czas udać się w drogę powrotną gdzie jakieś pięć minut od schroniska jest odbicie na Smreczyński Staw. Droga do niego jest miejscami mocno pod górę i zajmuje około 30 minut ale uważamy, że warto – zwłaszcza po chwilowym nabraniu energii – uzupełnić wycieczkę o to miejsce.







Po przybyciu nad Staw mocno się zachmurzyło ale to nie przeszkodziło upajać się tym co można zobaczyć. Dodatkowo jeden z przewodników tatrzańskich robił wykład na temat jak zachować się w razie spotkania z niedźwiedziem jak i opowiadał o samych niedźwiadkach. Trzeba przyznać, że było to pouczające i bardzo ciekawe. Szkoda tylko, że trafiły się osoby, które pomimo upomnień ów przewodnika paliły w tym miejscu papierosy i nie mogły też się powstrzymać od spożywania napojów wyskokowych – naprawdę szlak i tatry to musi być miejsce na takie zachowanie? To pytanie pozostawimy retorycznym bo część ludzi nigdy się nie zmieni nawet mając wokół siebie mnóstwo wspaniałych elementów przyrody.





Po zejściu znad stawu nie pozostało nam nic innego jak wrócić na start naszej wycieczki starając się jeszcze zapamiętać obrazy, które przewijały się nam przez głowę przez te kilka godzin wśród drzew, gór i obok płynącego potoku. Tak jak zaplanowaliśmy tak było czyli spokojny spacer doliną z okazji naszej kolejnej rocznicy ślubu ale żeby nie było za łatwo to ów dwa odbicia spowodowały, że troszkę musieliśmy się spocić i nabić na smartwatchu ponad 30 000 kroków 🙂
Jeżeli nie byliście do tej pory w tej dolinie to szczerze polecamy zwłaszcza – jak już wspomnieliśmy wcześniej – jest to idealne miejsce na wycieczkę z dziećmi, które chcecie zarazić miłością do pieszych wędrówek 🙂






Zgodnie z Ustawą o Prawie Autorskim i Prawach Pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 roku (Dz.U.94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U.94 Nr 43 poz.170) kopiowanie czy wykorzystanie zdjęć zamieszczonych na niniejszej stronie bez naszej zgody jest zabronione.




