Wrocław w 3 dni – dzień trzeci
Ostatni dzień we Wrocławiu postanowiliśmy spędzić we wschodniej części tego miasta do której udaliśmy się dość wiekowym tramwajem. Nie powiem – to było ciekawe doświadczenie bo jedno z nas nie jechało taki pojazdem już z jakieś 15 lat. Kurczowo trzymająca poręczę ręka, spocona z emocji po ostrych zakrętach i przyśpieszeniach naszego bolida szyn, na szóstym przystanku mogła w końcu rozluźnić uścisk 🙂
Zaczęliśmy od ZOO i jego podwodnych atrakcji. Koszt takiej przyjemności to 70 zł. od osoby ale były jeszcze opcje rodzinne i grupowe. Tak czy inaczej warto było wydać te kilkadziesiąt złotych ponieważ wrocławski ogród zoologiczny robi naprawdę duże wrażenie – zwłaszcza wspomniana wcześniej część z morskimi okazami. Aby przejść na spokojnie całe zoo i zobaczyć wszystkich mieszkańców (poczynając od wielbłądów, przez rogaciznę, ptaki, ryby i rekiny, a skończywszy na robalach i gadach – to warto przygotować się na kilka godzin pobytu – nam obejście zajęło jakieś 5 godzin z małą przerwą na szybką przekąskę.


























Następnym punktem była 90-cio metrowa stalowa Iglica przy Hali Stulecia, która jest jednym z symboli Wrocławia, a która znajduje się w bliskiej odległości od ZOO. Po niej wspomniana Hala Stulecia, która określana jest mianem perły modernizmu. Koszt zwiedzania wystawy multimedialnej wraz z wnętrzami Hali to 30 zł. Kolejny przystanek w bliskim sąsiedztwie to Pawilon Czterech Kopuł, który obecnie jest sercem sztuki współczesnej. Jeżeli posiadacie bilet z Panoramy Racławickiej to na stałe wystawy możecie wejść bezpłatnie – w przeciwnym wypadku koszt wejścia na wystawę stałą to 20 zł. a na czasową 35 zł.







Dwa ostatnie przystanki na koniec wycieczki do Wrocławia to Fontanna Multimedialna i Ogród Japoński. Fontanna robi wrażenie gdyż jest jedną z największych fontann w Europie z 300-toma dyszami wodnymi oraz z trzema dyszami ogniowymi. Dodatkowo na jej dnie umieszczone są punkty świetlne co całość robi niesamowity spektakl opatrzony muzyka docierającą z zewnętrznych głośników ustawionych wokół fontanny. My byliśmy późnym popołudniem i efektów świetlnych nie zobaczyliśmy ale już sam taniec wybijających w powietrze strumieni wody w rytm dobiegającej muzyki był bardzo efektowny. Mamy nadzieję, że następnym razem uda nam się również zobaczyć i wieczorny spektakl.
Spod fontanny przeszliśmy do Ogrodu Japońskiego licząc na widok przepełniony różnorodnością kolorów kwiatów i rodzajów roślinności. Jeżeli chodzi o roślinność to faktycznie jest jej sporo i rzeczywiście różnorodna natomiast co do kwiatów to hym… połowa września to nie najlepszy okres na ów różnorodność kwiatową. Jeden nieśmiały krzew z na wpół zwiędniętymi kwiatami raczej nie zrobił wrażenia dlatego uważamy, ze w to miejsce warto by było się udać w okresie kiedy cała roślinność budzi się do życia rozpościerając swoje okazałe oblicze. Koszt wejścia to 21 zł. za godzinny spacer.







Na Ogrodzie Japońskim zakończyliśmy wizytę w tym pięknym mieście. Mamy do niego bardzo duży sentyment ponieważ – jak już wspominaliśmy w pierwszym wpisie z Wrocławia – tutaj podpisaliśmy umowę na wydanie naszej książki kulinarnej Sezonowo Bezglutenowo, a poza tym Wrocław jest bardzo podobny do naszego rodzinnego miasta czyli Krakowa.


