Lanckorona
Lanckorona to malownicza wieś położona ok. 30 km od Krakowa jadąc Zakopianką w kierunku Wadowic. To nasza kolejna wizyta w tym urokliwym miejscu której odkrywanie jest zawsze inne – raz to zlot pasjonatów fotografii, innym razem szybki jesienny wypad z przyjaciółmi, a tym razem letnie oderwanie się od zgiełku zatłoczonego Krakowa. Niestety komunikacja miejsca prowadząca do tego miejsca jest nieco ograniczona dlatego jeżeli wybieralibyście się tu inaczej niż własnym samochodem to można pojechać busem lub pociągiem do Kalwarii Zebrzydowskiej i przejść spacerkiem 5 kilometrów.



Spoglądające z okien aniołki czy klimatyczne stare domy to wizytówka tego miejsca. Dodatkowo podczas tej wizyty odkryliśmy, że jest to również miejsce kociolubne, gdzie symbol tego zwierzaka widać jak nie w galeriach to i na ulicy – i tych żywych okazów, i tych porcelanowych.



Jeżeli dotrzemy do Lanckorony samochodem to będziemy go mogli zostawić na parkingu wokół lanckorońskiego Rynku, a jeżeli miejsc braknie to również go zostawimy bliżej kościoła Narodzenia Świętego Jana Chrzciciela więc o miejsce parkingowe raczej nie ma się co martwić. Tegoroczną wędrówkę po tej małej miejscowości zaczęliśmy od obejrzenia rozłożonych kramów z rękodziełami i wyrobami garmażeryjnymi, które często można zobaczyć w weekend. Następnie zrobiliśmy rundę wokół Rynku aby ponownie obejrzeć stare budynki i pozaglądać do ich okien gdzie można wypatrzyć stojące aniołki i inne wyroby ceramiczne.






Lanckorona to nie tylko stare budynki i aniołki, ale także wiele pracowni rękodzieła oraz klimatycznych kawiarni i miejsc gdzie będziemy mogli zjeść coś na ciepło odpoczywając po zwiedzaniu jej zakamarków.










Po spacerze wokół Rynku udaliśmy się do małego aczkolwiek pięknego wspomnianego wcześniej Kościoła Narodzenia Świętego Jana Chrzciciela. Jest położony nieco wyżej Rynku gdzie z jego lewej strony można zobaczyć panoramę na otaczające teren wzgórza i doliny. Budowa kościoła rozpoczęła się w XIV wieku – w 1336 r. Kazimierz III Wielki funduje i uposaża kościół pod zamkiem znajdującym się na Górze Lanckorońskiej.




Z kościoła ruszyliśmy na ruiny zamku, na które prowadzi droga stanowiąca kontynuację trasy do kościoła. Są położone w zalesionym terenie na wysokości 545 m n.p.m. na Lanckorońskiej Górze. To dość prosta trasa z jednym nieco większym stromym podejściem, które spokojnie każdy pokona. Na rozwidleniu prowadzącym na sam szczyt warto się udać trasą po prawej stronie (trzeba przyjść szlaban z drutu) gdzie jeszcze chwilę możemy pospacerować leśną prosta drogą.






Zamek w Lanckoronie został zbudowany przez Kazimierza Wielkiego w połowie XIV wieku, który miał strzec granicy między ziemią krakowską a Księstwem Oświęcimskim. Na dzień dzisiejszy ruiny zamku są niedostępne dla zwiedzających ze względu na panujący tam remont ale zakładamy, że w końcu się skończy i również to lanckorońskie miejsce będzie można zwiedzić. Pod samym zamkiem jest kilka ławeczek gdzie w cieniu drzew można się posilić oraz odpocząć od ewentualnego palącego słońca jakie było podczas naszej wycieczki. Teren zamku można obejść wokoło wąską ścieżką, dzięki której można zobaczyć ruiny zamku z każdej strony.




Z zamku udaliśmy się w drogę powrotną zahaczając jeszcze o Galerię Ceramiki gdzie bohaterzy bajki o Muminkach radośnie zachęcali do obejrzenia innych fantastycznych wyrobów jak naczynia czy kolorowe sowy lub kotki.








Na sam koniec – tak jeszcze przed posiłkiem – warto odwiedzić Muzeum Etnograficzne Ziemi Lanckorońskiej mieszczące się przy Rynku, które choć małe to skrywa liczne zabytkowe przedmioty. Ta chwila z historią to jedyne kilka złotych, dzięki którym przeniesiemy się w odległe czasy.


Ta mała wycieczka może być ciekawym spędzeniem kilku godzin (ok. 3-4 godzin z posiłkiem) nie tylko dla starszych ale i młodszych podróżników, którzy zamiast siedzenia przed telewizorem bądź ekranem smartfona będą chcieli poznać historię anielskiej wsi gdzie tuż przed świętami Bożego Narodzenia odbywa się Festiwal Aniołów, podczas którego wszyscy przebierają się za anioły.

Na koniec naszej wycieczki nie mogliśmy sobie odpuścić zrobienia kolejnej sweetfoci na dywanie uplecionym przez naturę z żółtej jeżówki.

Zgodnie z Ustawą o Prawie Autorskim i Prawach Pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 roku (Dz.U.94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U.94 Nr 43 poz.170) kopiowanie czy wykorzystanie zdjęć zamieszczonych na niniejszej stronie bez naszej zgody jest zabronione.




















